Work and Travel informacje

   Wakacje to gorący okres, w którym jedni odpoczywają po ciężkiej, całorocznej pracy, a inni wręcz przeciwnie - ten okres to dla nich harówka, która spowodowana jest chęcią zarobienia. Tak się składa, że uczniowie jak i studenci nie potrafią pogodzić nauki z pracą, gdyż często jest to po prostu niemożliwe, a nawał obowiązków przytłacza młodego człowieka do tego stopnia, że siedzeniem w książkach zabija szansę zarobku. I tu pojawia się problem - jak miło spędzić okres wakacyjny, który de facto powinien być odpoczynkiem od obowiązków i wielkim relaksem, kiedy nie ma pieniędzy? W dzisiejszych czasach każde, nawet najkrótsze wyjście z domu prowokuje wydanie określonej sumy pieniędzy, lecz nie zawsze jest skąd wziąć tę upragnioną kwotę. Zbieranie truskawek, czyli mozolna praca w niesamowicie nudnej aurze, z pewnością nie jest wymarzonym sposobem spędzania wakacji, a i pieniądze zarobione za zebranie kilku kobiałek, starczą nam na jedną niewielką imprezę z przyjaciółmi. I tutaj naprzeciw studentom wychodzi pewien program, który może rozwiązać ich problemy i sprawić, że wakacje nie tylko staną się fascynującą przygodą, ale także dadzą możliwość porządnego zarobku.

   Mowa tutaj o bardzo modnym ostatnimi czasy programie "Work and Travel" (Pracuj i Podróżuj). To specjalna oferta dla młodych ludzi, stworzona przez Departament Stanów, która ma na celu promocję Stanów Zjednoczonych wśród młodzieży jak i przekazywanie wzorców kulturowych przez ludzi z całego świata. Głównym założeniem jest tutaj przede wszystkim połączenie pracy zarobkowej z intensywnymi wakacjami, na które składają się zwiedzanie różnorodnych obszarów i podróżowanie w miejsca, o których słyszy się jedynie w telewizji, bądź czyta w przewodnikach turystycznych. Uczestnik spędza w Stanach Zjednoczonych kilka miesięcy (nawet do sześciu) i część tego okresu poświęca na pracę, a część na rozrywkę. Jak to wygląda w praktyce?

   Przede wszystkim, aby wziąć udział w programie, należy być studentem i studiować na wyższej uczelni (przedział wiekowy 18 - 30 lat) - to podstawowy warunek obok posiadania ważnego paszportu oraz komunikatywnego porozumiewania się w języku angielskim. Warunkiem jest także cena, jaką trzeba uiścić, a w której zawarte są wszelkiego rodzaju aspekty potrzebne nam do efektywnego spędzania czasu w Stanach Zjednoczonych. Zależnie od biura czy agencji, które oferuje udział w "Work and Travel" - ceny są różne, ale oscylują zazwyczaj w okolicach 2000 złotych. Oczywiście może być to problem dla młodych, ale kwestia tego wydatku jest niczym w porównaniu do tego, ile można już będąc za oceanem zarobić. Każdy uczestnik ma zapewnioną po przyjeździe pracę, a jaka to będzie oferta - decyduje o tym przede wszystkim termin zgłoszenia (im szybciej tym więcej pracodawców i ofert pracy), a także inne kwestie, jak np. znajomość języka czy rzetelne wypełnienie aplikacji. Co więcej organizowane są targi z amerykańskimi pracodawcami, dzięki którym damy się poznać z dobrej strony i wcześniej "załatwimy" sobie angaż oraz dobre warunki płacowe. Pracuje się zazwyczaj około 40 godzin, co oczywiście nie jest regułą, bowiem istnieje możliwość wydłużenia czasu pracy, a nadgodziny to dodatkowy, większy zarobek. Płaca podstawowa zazwyczaj nie przekracza $10/h, a jeżeli dodać do tego wszelkiego rodzaju napiwki - nawet $15/h nie jest niemożliwe. Wystarczy prosta matematyka, aby stwierdzić, że z takimi stawkami nie tylko nie zabraknie nam pieniędzy na godne spędzanie czasu w USA, ale i będzie szansa nieco odłożyć, dzięki czemu z nawiązką zwrócą nam się wcześniej poniesione koszty wyjazdu. Oczywiście student osobiście może ingerować w wybór pracy, gdyż istnieje wiele stron internetowych, na których tego typu oferty pojawiają się w ilościach niemal gremialnych.

   Początkowe działania, mające na celu zapisanie się do uczestnictwa w programie to sprawa całkiem prosta, a procedura nie jest tak skomplikowana jak mogłoby się wydawać. Na początek wystarczy zarejestrować się w jednym z biur oferujących program "Work and Travel", a następnie podpisać umowę i wypełnić odpowiednią aplikację. Oczywiście wszystkie dokumenty jakie należy przedłożyć są w pełni opisane, a konsultanci danego biura zazwyczaj chętnie pomagają je wypisać. Rozmowa kwalifikacyjna odbywać się może na miejscu lub przez telefon, a kolejny krok, czyli rekrutacja przez pracodawcę przedstawiony został wyżej. Teraz wystarczy udać się na spotkanie informacyjne, złożyć wniosek o przepustkę do Stanów Zjednoczonych, czyli wizę J-1 i udać się na rozmowę do Konsulatu USA, a potem... na lotnisko. Wszystkie te kroki i cała procedura jest zawsze dokładnie omówiona przez agencję, którą wybraliśmy, więc nie ma najmniejszych obaw o to, że czegoś nie dopilnujemy. Jeśli jesteś studentem, pamiętaj - to biura muszą zatroszczyć się o ciebie, bo ty dajesz im zysk, więc możesz liczyć na uprzejmość i pełen profesjonalizm w przygotowaniu podróży.



   Jeśli chodzi o sam pobyt i czas jego trwania - składa się na to wiele czynników. Podstawowy okres pobytu w Stanach Zjednoczonych to cztery miesiące, które gwarantuje studencka wiza J-1. Istnieje jednak coś takiego jak "grace period", czyli okres, w którym można przebywać na terytorium USA, lecz nie ma możliwości podjęcia pracy. Jeżeli więc dodamy do tych czterech miesięcy 30 dni przed podjęciem pracy i 30 dni po jej zakończeniu (bo takie są właśnie reguły "grace period"), to uzyskamy sześć pełnych miesięcy. Zanim jednak zdecydujemy się na wylot, musimy pamiętać o kilku podstawowych kwestiach - formalnych i nieformalnych. Dokumenty - oczywiście wiza J-1, formularz DS-2019 (potwierdzenie legalnego przebywania w kraju), który potrzebny jest w momencie przybycia jak i wylotu z USA, bilety lotnicze, umowa z pracodawcą oraz ubezpieczenie i paszport (bądź kopia ostatniej strony ze zdjęciem). Oczywiście koniecznością jest posiadanie kopii wszystkich tych dokumentów, a także kopii CV (gdybyśmy składali podanie o kolejną pracę na pół lub na cały etat) i kopii dokumentu I-94 (który wypełniany jest na pokładzie samolotu, już w momencie lotu do Stanów Zjednoczonych). Jeśli zaś chodzi o kwestie mniej formalne - należy pamiętać o odpowiednim zachowaniu na lotnisku. Wydaje się to oczywiste, ale w czasach terroryzmu i innych niebezpiecznych dla USA spraw, władze są szczególnie przewrażliwione i należy pamiętać, że powaga to podstawa do tego, by nie narobić sobie niepotrzebnych kłopotów. Odpowiednia postawa oczekiwana jest nie tylko na lotnisku, ale także w samolocie, gdyż pamiętać należy o innych pasażerach lecących w 'podróż swojego życia'.

   Należy powiedzieć o kwestii znalezienia odpowiedniej oferty i konkretnego biura - nie ma z tym żadnych problemów. Po wpisaniu w internetową wyszukiwarkę konkretnego hasła, pojawi się mnóstwo stron z licznymi ofertami, a dokładne porównanie cen i warunków umowy z biurem może nam zaoszczędzić nie tylko kilka groszy w portfelu, ale i nerwów. Przede wszystkim cena - warto porównać jaki będzie łączny koszt uczestnictwa w programie, jak i również warunki pracy w Stanach Zjednoczonych. Warto poczytać opinie ludzi na różnych forach, którzy najczęściej pomagają nam w wyborze oraz oceniają konkretne biura po tym, jak sami byli ich klientami. Istotne jest również ubezpieczenie zdrowotne - każde z biur je oferuje, ale konkrety musimy przeanalizować sami. Nie zawsze bowiem trafimy na idealną ofertę, a istnieje rzesza studentów, którym wyjazd nie przypadł do gustu, zaś ich frustracja spowodowana jest np. złymi warunkami pracy czy poczuciem wyobcowania. Wiadomo, że nie zawsze wszystko musi przebiegać gładko i całkiem sprawnie, ale kilka godzin spędzonych na analizie ofert pozwala uniknąć nieprzyjemnych sytuacji oraz nadać podróży najbezpieczniejszy wymiar, na najlepszych warunkach.

   Kiedy już wszystko jest zapięte na ostatni guzik, a student wysiadł z samolotu i ulokował się w konkretnym hotelu, warto przeanalizować co może (oprócz pracy oczywiście) robić i jakie atrakcje go czekają. Bo przecież z programu "Work and Travel" korzysta się przede wszystkim, aby przeżyć moc przygód i poznać wielu ludzi. Poza tym, że co roku do Stanów Zjednoczonych jeździ około dwudziestu tysięcy studentów z Polski, warto zauważyć, że gośćmi tego programu jest młodzież z całego świata, gdyż Ameryka stoi otworem dla wszystkich. Nie jest więc dużym problemem nawiązać nowe znajomości, nawet z ludźmi z Afryki czy dalekiej Azji, co jest nieocenione dla rozwoju każdego młodego człowieka, uczącego się innych kultur, tolerancji i spojrzenia na zupełnie inny świat niż ten, który do tej pory go otaczał. Taki wyjazd to także ogromne doświadczenie i bardzo istotny element życiorysu i CV, które to w przyszłości mogą zaowocować lepszą pracą już w rodzimym kraju. W dobie masowych emigracji, to właśnie kierunek na Stany Zjednoczone cieszy się coraz większym popytem, a to z tego względu, że USA jako bliski partner polityczny i ekonomiczny Polski, otwiera swoje bramy wjazdowe coraz szerzej, a liczne kolonie Polaków (między innymi w Chicago czy Nowym Jorku) świadczą o tym najlepiej. Ważna jest kwestia ekonomiczna - po tym, jak dolar zdecydowanie poszedł w górę, a w kraju przewiduje się kolejny wzrost gospodarczy, oferty pracy są coraz lepsze i nawet niewykształcony Polak może zarobić tam kilkanaście razy więcej niż w swoim kraju.

   Dokąd pokieruje swoje kroki student, biorący udział w programie "Work and Travel"? Najczęstszymi miastami, w których wakacyjnych przygód pragną zaznać młodzi ludzie, są Chicago, Nowy Jork i San Francisco. Oczywiście biura czy agencje oferujące programowe wyjazdy najczęściej oferują także wiele innych miejsc, więc bardzo możliwe, że otworem staną dla studenta Alaska czy Hawaje. Praktycznie całe Stany Zjednoczone to powiew absolutnej wolności i w każdym miejscu jest co podziwiać. Warte dodanie jest to, że "Work and Travel" to program dla tych lubiących przygody, a nie leżenie do góry brzuchem. Tutaj podróżowanie i zwiedzanie daje każdemu tak wielkie możliwości, że miesiąc to z pewnością za mało na poznanie wszystkich ciekawych miejsc w regionie w jakim się znajdujemy. Tym bardziej, że po miesiącach owocnej pracy każdy portfel z pewnością nie będzie świecił pustkami i możliwości zainwestowania tych pieniędzy jest całe mnóstwo. Weźmy przykładowo Chicago. To miasto, w którym można robić niemal wszystko - bawić się na całonocnych, wielkich imprezach, zwiedzać całą masę pięknych budynków, wież, pomników, muzeów, udać się do jednej z kilkudziesięciu szykownych restauracji czy wreszcie na piękną plażę lub mecz koszykówki, baseballu bądź hokeja na lodzie. Stany Zjednoczone to absolutne centrum światowej rozrywki, której każdy będzie mógł uświadczyć biorąc udział w programie i po skończonej pracy wyruszyć z plecakiem pełnym prowiantu nad Wielki Kanion Kolorado, wodospad Niagara czy jedną z fantastycznych plaż Miami na Florydzie.

   "Work and Travel" to rozległa, okazyjna oferta dla studentów, którzy raz, że mają ochotę zarobić naprawdę niemałe pieniądze, a dwa, są otwarci na ciekawe przygody i nie boją się wielkich metropolii oraz poczucia wolności na każdym stawianym kroku. Połączenie pracy ze wspaniałą podróżą za stosunkowo niewielkie pieniądze to kolejny krok do przodu, pozwalający na łamanie barier kulturowych i pozwalający nawet mniej zamożnym ludziom na przeżycie czegoś niezwykłego. Może i my, Polacy, weźmiemy przykład ze Stanów Zjednoczonych i stworzymy podobny program w naszym kraju? Być może nie cieszyłby się on taką popularnością jak jego amerykański odpowiednik, ale dla niektórych narodowości (szczególnie wschodnich) byłby sporą atrakcją, a i nasze firmy mogłyby niemało na tym zarobić. Oczywiście to tylko sfera fantazji, a najważniejsze jest to, że polscy studenci mogą cieszyć się z tak znakomitego, rozwojowego i pomocnego programu, który zagwarantuje im kilka intensywnych miesięcy w największym imperium naszych czasów.